Amputacja – ratuje i pozwala normalnie żyć

Amputacja – ratuje i pozwala normalnie żyć

Jak wygląda życie po amputacji nogi wie jedynie osoba, która jej doświadczyła. O tym, jak to jest czuć kończynę, której nie ma, że najgorszym wsparciem dla osoby przed amputacją są słowa: “nie martw się, będzie dobrze” oraz o swojej życiowej misji opowiada Eliza – posiadaczka protezy podudzia, konsultantka terapeutyczna w firmie ortopedycznej Orto-Pes.

Amputacja to zabieg operacyjny polegający na usunięciu narządu w całości lub jego fragmentu. To jeden z najbardziej inwazyjnych sposobów leczenia, który jest stosowany najczęściej w przypadku zagrożenia życia. Z drugiej jednak strony jest etapem na drodze do przywrócenia możliwie największej sprawności. Mimo to wraz z utratą części ciała, pojawiają się wcześniej nieznane ograniczenia i trudności, które można przezwyciężyć. Niezbędna jest tylko wiara we własne możliwości oraz przekonanie, że normalne funkcjonowanie z protezą jest możliwe.

Zachęcamy do przeczytania wywiadu z osobą, która chciałaby podzielić się sposobami na pokonanie problemów, z którymi borykają się amputanci w życiu codziennym. Ale zacznijmy od początku…

Amputacja może być wynikiem niewykształcenia kończyny lub jej części (wada wrodzona), nieszczęśliwego wypadku lub uszkodzenia tkanek przez przewlekły proces chorobowy (nowotwory, miażdżyca, cukrzyca, przewlekłe stany zapalne). Eliza, jak doszło do tego, że straciłaś nogę?

Eliza.

W 2010 roku uległam wypadkowi komunikacyjnemu, w wyniku którego doznałam bardzo poważnego zmiażdżeniowego urazu prawego podudzia i stopy. Decyzja o amputacji zapadła, kiedy pojawiły się zmiany martwicze. Niepoddanie się zabiegowi skutkowałoby zakażeniem całego organizmu lub zakrzepicą, co mogłoby doprowadzić nawet do śmierci. Chodziło więc przede wszystkim o uratowanie mojego życia, a nie tylko o sprawność kończyny.

Osoby, którym lekarz zakomunikował potrzebę poddania się zabiegowi często nie dopuszczają do siebie myśli o możliwej amputacji. Popadają w rozpacz. Nie wyobrażają sobie funkcjonowania bez kończyny, nie chcą wierzyć w to, że dalsza aktywność jest w ogóle możliwa. Wszystko w obawie przed nową rzeczywistością. Jak było w Twoim przypadku? Jak przyjęłaś wiadomość o amputacji?

Miałam dość bólu, niekończących się zabiegów, środków przeciwbólowych, stabilizatorów i innych procedur medycznych. Amputacja była zwieńczeniem cierpienia i ciągłej niepewności co do stanu mojej nogi. Bałam się zabiegu i nie wyobrażałam sobie życia po amputacji. Lekarz, który się mną opiekował powiedział mi wtedy, że: „to tylko noga – masz je dwie, a życie masz jedno”. Zważając na te słowa, będąc już po wszystkim poczułam prawdziwą ulgę.

Wiele słyszy się, że osoby, którym amputowano kończynę odczuwają ból w miejscu, gdzie dokonano zabiegu. Oznacza to, że mają poczucie jakby amputowana część ciała istniała nadal. Doświadczenie to zwane jest w medycynie bólem lub czuciem fantomowym. A czy Ty doświadczyłaś tego rodzaju bólu?

Tak, najdotkliwiej przez około miesiąc – do momentu wyjścia ze szpitala do domu. Później przez okres przygotowania się do zaprotezowania – bóle pojawiały się sporadycznie i raczej w nocy. Aby sobie ulżyć, w ciągu dnia zajmowałam myśli czymś innym. Z czasem ból przerodził się w czucie, mrowienie, drętwienie tej części nogi, której nie ma. Co pomaga na ból fantomowy? Najbardziej zmiana myślenia o samym sobie, próba akceptacji. Później odpowiednio: ciepłe okłady na kikucie, terapia lustrzana, suplementacja kompleksem witamin z grupy B i dopiero na samym końcu środki przeciwbólowe. 100% ulgę przynosi fakt zaprotezowania – możemy wtedy skutecznie oszukać nasz mózg, że utracona kończyna wróciła na swoje miejsce i znów jesteśmy kompletni 🙂

Po amputacji nogi bardzo ważne jest doprowadzenie do jak najszybszego wygojenia się kikuta, odpowiedniego przygotowania oraz zaprotezowania. Dzięki temu możliwy jest powrót do wykonywania codziennych czynności, prowadzenia samochodu, czy nawet biegania. Eliza, w jaki sposób się poruszasz i czy proteza rzeczywiście umożliwia Ci normalne funkcjonowanie?

Poruszam się przy pomocy protezy podudzia – hybrydy włókna węglowego, stopu metalu, tworzywa sztucznego oraz odpowiedniego liner’a (pończochy kikutowej wykonanej z silikonu lub żelu nakładanej bezpośrednio na nogę).

Istnieje wiele stóp z możliwością regulacji wysokości, które umożliwiają chodzenie w butach na obcasie.

Dobrze wykonana proteza oraz co ważniejsze brak problemów z kikutem przekłada się na brak problemów z poruszaniem „na co dzień”, a także w dość wymagających sytuacjach, jak np.: prowadzenie samochodu, jazda na rolkach, czy wyjście na siłownię. Można swobodnie zginać zaprotezowaną nogę w kolanie, precyzyjnie manewrować stopą protezową (niestety bez możliwości zginania w stawie skokowym), utrzymywać równowagę na jednej nodze, chodzić, maszerować, w ograniczony sposób podskakiwać, jak również biegać (do biegania bez ograniczeń służy specjalna stopa sportowa), korzystać ze schodów, a nawet chodzić w butach  na obcasie. Tak, tak, to mit, że kobiety po amputacji muszą chodzić tylko w obuwiu na płaskiej podeszwie – istnieje wiele stóp z możliwością regulacji wysokości, które dają taką możliwość. Należy jednak pamiętać, że kikut nie jest anatomicznie ukształtowaną kończyną, a jedynie przejmuje jej funkcje. Dlatego trzeba o niego szczególnie dbać, gdyż nierzadko – jak w moim przypadku – jest dość wrażliwy na nadmierny wysiłek czy przeciążenia i wymaga odpoczynku, regeneracji, a często odciążenia przy pomocy kuli łokciowej.

Dobór odpowiedniej protezy powinien uwzględniać indywidualne potrzeby osoby, która ma zostać zaprotezowana, wiek, ogólny stan zdrowia, możliwości, oczekiwania oraz poziom mobilności. Jak wyglądał proces doboru protezy nogi w Twoim przypadku?

Proces doboru protezy jest rzeczą dość skomplikowaną. Najważniejsze  aby oddać się pod opiekę dobrej firmy ortopedycznej, która zapewni nie tylko wysokiej jakości protezę kończyny, ale przede wszystkim wsparcie terapeutów, takich jak fizjoterapeuta i psycholog.

Następnie musimy przede wszystkim skoncentrować się  na pełnym wygojeniu rany poamputacyjnej, rehabilitacji (kształtowaniu kikuta, odpowiednich ćwiczeniach) oraz nierzadko zmianie sposobu myślenia. Dopiero po okresie tzw. przygotowania do zaprotezowania, nad którym czuwa fizjoterapeuta – u mnie były to 3 miesiące – można zająć się doborem protezy. Czas ten pozwala poznać swoje wymagania, możliwości fizyczne czy ograniczenia i we współpracy z dobrym technikiem ortopedą dopasować zaopatrzenie najlepiej odpowiadające naszym oczekiwaniom.

Utrata nogi to nie tylko ubytek fizycznej części siebie, ale i pewna strata umiejętności, których trzeba uczyć się na nowo. Osoby po amputacji kończyny często załamują się, mają poczucie beznadziejności sytuacji, w której się znalazły. Jednak dzięki wierze we własne możliwości można żyć normalnie, rozwijać swoje pasje oraz realizować postawione cele. Czy posiadanie protezy w jakiś sposób Cię ogranicza?

Posiadanie protezy podudzia w okresach, w których z moim kikutem jest wszystko w porządku praktycznie wcale mnie nie ogranicza w codziennym funkcjonowaniu. Pojawiają się oczywiście drobne utrudnienia, na które należy zwrócić uwagę, znaleźć sposób obejścia problemu i najzwyczajniej w świecie nauczyć się żyć w nieco inny sposób niż osoba z dwoma w pełni sprawnymi kończynami. Mam tutaj na myśli konkretne trudności jak np. kwestię odpowiedniego obuwia – nie zawsze każdy rodzaj buta dobrze „trzyma się” stopy protezowej – należy zwrócić na to uwagę – musi być i wygodnie i bezpiecznie – a więc klapki raczej odpadają. Istnieje też np. problem zanurzenia protezy w wodzie – nie każdą protezę można swobodnie zanurzać, a więc pojawia się pytanie jak wziąć kąpiel czy prysznic? Na rynku dostępne są specjalne ochraniacze na protezy, albo (co jest zdecydowanie wygodniejsze i lepsze dla higieny kikuta) lepiej po prostu kąpać się bez niej.

Jest jeszcze kwestia uprawiania sportów – rekreacyjnie można to robić w „zwykłej” protezie, do bardziej wymagających dyscyplin konieczna jest specjalna stopa lub kolano, które są dodatkowo wzmocnione lub odpowiednio zaprojektowane, a także bardziej odporne na przeciążenia, zwykle bardziej dynamiczne i niestety droższe.

Eliza, na co dzień pracujesz jako konsultant terapeutyczny w firmie ortopedycznej. Co należy do Twoich obowiązków? Czy praca przynosi Ci satysfakcję?

Do moich zadań należy rozmowa z pacjentami, objaśnianie im procesu przygotowania się do zaprotezowania oraz – co najważniejsze – pokazywanie tego, że z protezą można żyć i funkcjonować zupełnie normalnie. Mam to szczęście, że mojej pracy nie traktuję jedynie jako przykry obowiązek, gdyż jest to rodzaj mojej życiowej misji. Udało mi się bardzo trudne  doświadczenie, jakim był wypadek i utrata części kończyny przekuć na coś dobrego. Dzięki temu co mnie spotkało, wiem dokładnie co czuje osoba po amputacji i – mam nadzieję – umiem tę wiedzę skutecznie przekazać. Staram się być żywym przykładem na to, że jeśli się chce, to nawet mimo niewielkich trudności można góry przenosić – chociażby z jedną sprawną nogą 😉

A po pracy? Jakie zajęcia sprawiają Ci najwięcej przyjemności?

Amputacja nie jest przeszkodą w powrocie do sprawności.

Poza pracą spełniam się jako szczęśliwa, pewna siebie kobieta. W wolnym czasie spotykam się ze znajomymi, chodzę na basen (bez protezy – polecam ten rodzaj aktywności, gdyż nie wymaga obciążania kikuta w protezie i pozwala na 100%-ową, bezpieczną regenerację), gotuję pyszne obiady, a ponadto uwielbiam długie samochodowe wyjazdy – prowadzenie auta dodaje mi przysłowiowych nóg i wolności. A dzięki wsparciu ukochanego oraz moich cudownych rodziców nigdy nie czułam się niepełnosprawna – mam pewien rodzaj niepełnosprawności, dysfunkcji jakim jest brak części ciała, ale nie czyni mnie to zależną od kogoś, nieszczęśliwą niepełnosprawną osobą, a to ogromna różnica.

Żyję w taki sposób, aby być w pełni samodzielna, wciąż szukam nowym wyzwań i barier, których teoretycznie nie da się przekroczyć. Testuję siebie, wytrzymałość mojej protezy, odporność kikuta i reakcję otoczenia. Nawet gdy moja noga wymaga odciążenia i odpoczynku, wciąż bawię się stereotypami na temat „(nie)pełnosprawności” 🙂

Jakie rady udzieliłabyś osobom, które czeka amputacja?

Jakiej rady można udzielić komuś, komu lada moment ma się zawalić cały świat? Zwykłe: „nie martw się, będzie dobrze” tylko pogarsza sytuację. A już najgorzej, gdy sformułowanie to pada z ust osoby, która ma dwie nogi. Co więc mogę poradzić, jako ktoś, kto tego wszystkiego doświadczył na własnej skórze i przynajmniej w teorii nie jest w pełni sprawny?

Po pierwsze:  przyjmij do siebie fakt amputacji – nic na siłę, bez udawania i wmawiania sobie, że „nic się nie stało”. Jeżeli przygotowujesz się do takiego zabiegu lub jesteś krótko po nim, to pozwól sobie to wszystko spokojnie przeżyć, złościć się i płakać jeśli masz taką potrzebę, czy mieć żal do całego świata – akceptacja przyjdzie z czasem.               

Z dnia na dzień będziesz bliżej sukcesu, jakim jest odzyskanie możliwie największej sprawności. Pamiętaj o tym, że amputacja kończyny jest często zabiegiem ratującym życie, a nierzadko poprawiającym jego komfort. Dobrze wykonana proteza „nie boli”, nie wymaga noszenia specjalnego obuwia, chodzenia o kulach, przyjmowania środków przeciwbólowych itd.

Po drugie: musisz mieć świadomość, że proteza to tylko narzędzie, zlepek technicznych rozwiązań i materiałów, które samodzielnie, bez Twojej ingerencji nie mają mocy sprawczej. Musisz mieć siłę i chęć, by ją „uruchomić”. Świadomość tego już na samym początku pozwala lepiej i sprawniej przygotować się do zaprotezowania.

I w końcu po trzecie: nie pozwól się ograniczać, wyręczać  w każdej sytuacji i użalać nad Tobą.

Od samego początku staraj się przystosowywać do nowej rzeczywistości jak najlepiej potrafisz – np. nie umiesz chodzić po schodach o kulach albo się boisz, to możesz usiąść i podnosić się oburącz co stopień. Postrzegaj to jako przystosowywanie, naukę życia od początku, nowe doświadczenie, a nie życie „po amputacji”. Nie przekreślaj grubą krechą tego co było „przed”. Wciąż jesteś i – przy odrobinie chęci oraz wiary w siebie – będziesz tą samą osobą. Daj sobie czas, żyj pełnią życia i pokochaj siebie – życie masz tylko jedno!